lifestyle, podróże
1 Komentarz

Włochy z analogiem

retina_mu-2

Fotografia analogowa jest niezwykle fascynująca, dlatego tak wielu ludzi decyduje się do niej powrócić. W zeszłym roku podczas porządkowania półki z aparatami mojego chłopaka, jeden z nich szczególnie przykuł moją uwagę. Był to Kodak Retina I Nr. 126 z 1936-37 roku, prawdziwe piękno. Ku mojemu zaskoczeniu, po małej konserwacji udało nam się przywrócić go do życia, a ja postanowiłam spróbować moich sił z kliszą.

Fotografia cyfrowa spowodowała, że ludzie robią niezliczoną ilość zdjęć, bez upewnienia się czy kadr jest po prostu dobry. Klisza nadaje całemu procesowi robienia zdjęć charakter minimalistyczny. Osobiście zdecydowałam robić tylko jedno ujęcie danej scenerii, gdyż wywołanie każdej klatki jest kosztowne. Zanim zrobię zdjęcie, zwalniam, analizuje okolice w każdym szczególe, starannie dobieram kadr, dostosowuję ustawienia, wstrzymuję oddech i klik! Naciskanie na spust to w fotografii analogowej magiczny moment. Niektórzy wierzą, że powrót do filmu to jedyna terapia, aby wyleczyć się z „ciężkiego palca” towarzyszącego fotografii cyfrowej. Niewątpliwie, analog uczy cierpliwości przy robieniu zdjęć. Z drugiej strony, moment oczekiwania na wywołanie negatywu, aby w końcu zobaczyć wyniki naszej pracy jest bardzo ekscytujący. Fotografując na filmie, chcąc nie chcąc, godzimy się na pewną dozę przypadkowości. A w przeciwieństwie do fotografii cyfrowej, po wywołaniu zdjęć, możemy od razu cieszyć się efektami, omijając żmudny proces selekcji i obróbki zdjęcia po zdjęciu na komputerze.

retina_mu-5
retina_mu-7retina_mu-6retina_mu-8retina_mu-10 retina_mu-11 retina_mu-12

W tej serii, chciałabym podzielić się z Wami moją pierwszą podróżą z fotografią analogową. Użyłam tutaj aparatu Kodak Retina I i czarno-białego filmu z ISO 100. Zdjęcia są w stu procentach “surowe”: nie zostały poddane jakiejkolwiek obróbce technicznej, nie mają nałożonego filtru, a kadry nie są przycięte. Miejsca odzwierciedlone na fotografiach znajdują się na północy Włoch, głównie nad Jeziorem Garda i w Weronie. Fotografowanie tym starym, pięknym Kodakiem sprawiło, że czas płynął powoli, a wakacje były prawdziwą podróżą w czasie.

Czasami, zwolnij!

F1000002F1000004 F1000005 F1000006 F1000007 F1000008 F1000009 F1000010 F1000011 F1000012 F1000014 F1000015 F1000016 F1000017 F1000018 F1000019 F1000023 F1000024 F1000026

Kategorie: lifestyle, podróże

przez

Wierzę, że świat można zmienić! Jestem mamą o kosmopolitycznym sercu żyjącą obecnie w przepięknym Monachium. Inspiruje mnie nowoczesny, ekologiczny sposób na życie. Staram się odkrywać małe rozwiązania ulepszające życie w dzisiejszym mieście, szukając piękna w naturze, miejscach, jedzeniu, muzyce i sztuce. Życie w mieście pełnymi zmysłami!

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *